sobota, 10 grudnia 2016

ULUBIEŃCY LISTOPADA 2016

Listopad jest takim miesiącem, gdzie bardziej lubi i pije się herbatki, pali się nałogowo świeczki, koniecznie nosi się sweterki, no i siedzi się pod kocykiem i czyta więcej książek. 
Poniżej przedstawię Wam co ja polubiłam w tym miesiącu i co pomogło przetrwać mi chłodniejsze dni.



Jak ja się cieszę, że mam te cuda w domu! Moja skóra po zastosowaniu kremu Effaclar Duo + tak się zaczęła łuszczyć, że konieczne było prawie codziennie peelingowanie i mocne nawilżanie. Z początku świetnie radził sobie krem Babydream dla dzieci, ale z czasem trochę szczypała mnie skóra gdy go nakładałam. Odstawiłam go na jakiś czas i w zamian stosowałam masło shea, które okazało się cudownym wybawieniem i teraz już łuszczenie zażegnane.

Jak już jestem przy pielęgnacji, to nie mogę nie wspomnieć o moim ulubionym w listopadzie peelingu ryżowym, o którym mówiła Czarszka będąc w programie Pytanie na śniadanie, której blog i kanał na YT także na nowo polubiłam w tym miesiącu.


Ten notes, to jest chyba mój największy ulubieniec listopada. Fantastycznie organizuje mi się teraz czas, ale nie tylko. Wpisuję do niego rzeczy do zrobienia, do kupienia w przyszłości i inne ważne dla mnie rzeczy, związane z blogiem. Ma 5 przegródek, które dostosowuje się do swoich potrzeb i akurat tyle w zupełności mi wystarcza. Nie pamiętam z jakiej to firmy, ale na rynku wiele jest tego typu zeszytów.


Listopad jest miesiącem, który sprzyja paleniu świeczek, a ta jest ze mną chyba 2 lata i nie palę jej często, bo lubię się nią delektować. Jest to WoodWick Apple Festival Trilogy i pięknie pachnie, a pali się wydając dźwięk, jak z kominka. Zapach nie jest duszący i cudownie roznosi się po całym mieszkaniu. Myślę, że byłaby dobrym prezentem dla kogoś kto lubi świeczki. Z resztą sama ją dostałam, a świeczkowa jakoś nigdy nie byłam, ale tą uwielbiam.


Jakie było moje zdziwienie, gdy posmakowałam tej kawy i stwierdziłam, że w końcu jest taka, która mi smakuje. Sama świetnie smakuje, ale ze śmietanką, to już poezja :-) Jeśli jeszcze nie próbowaliście inki z orkiszem, to zobaczcie, może i Was tak urzeknie, jak mnie.

No i to wszystko co miałam Wam do pokazania. Do następnego!
KĄCIK MADZI

4 komentarze:

  1. uwielbiam jesienią i zimą palić wieczorem zapachowe świeczki, i pić, kawę zbożową też:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam tą kawę i na prawdę mi smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie zainteresowała ta świeca, muszę coś podobnego kupić, żeby rozświetlić zimowe mroki ;)Kilka dni temu wróciłam do Polski porządnie nasłoneczniona i już cierpię na deficyt światła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniali ulubieńcy. Takie drobnostki jak zapachowa świeca, krem czy kawa potrafią umilić dzień :)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad :)