czwartek, 16 marca 2017

ZAKUPY Z OSTATNICH MIESIĘCY

Od zawsze kupowałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy i które na pewno będą miały swoje zastosowanie. Tym razem oprócz kosmetyków pokażę Wam też kilka fajnych rzeczy do domu.

Na początek pójdą zakupy z drogerii. Wiele tego nie ma, ale brałam tylko to, co akurat mi się pokończyło lub od dawna zbierałam się, aby w końcu kupić.
Źródło 

Sebamed plus szampon przeciwłupieżowy (ok. 2,50-3 €)
Nie mam już tego opakowania, bo zużyłam cały produkt zanim napisałam, że go kupiłam :) W każdym  razie będę na pewno do niego wracała, bo bardzo fajnie się spisał. Od jakiegoś czasu borykam się z łupieżem i po części na pewno jest to spowodowane wodą i pewnie nieodpowiednim doborem kosmetykiem do pielęgnacji. Szampon ten miał sobie poradzić w ciągu 4 tygodni z tym problemem, nie do końca się udało, ale jest znacznie lepiej i przestała swędzieć mnie głowa, a także przestały wyskakiwać krostki. Przy następnym uzupełnianiu zapasów, na pewno wskoczy do koszyka.


Essence tusz do rzęs Forbidden volume (ok. 2,75 €)
Chyba znalazłam swój ideał! Pięknie rozczesuje, nie osypuje się, daje fajny czarny kolor i ładnie pogrubia rzęsy, ale w bardziej naturalny sposób. Szczoteczkę ma z włosia i myślałam, że już do takich nie wrócę, ale okazuje się, że jest to mój aktualny faworyt. Polecam Wam, może i Wam się tak samo spodoba.

Essence konturówka do ust 07 cute pink (ok. 1 €)
Już nie wiem ilu kolorów pomadek, błyszczyków, szminek i konturówek próbowałam i jestem chyba jedyną osobą, której ten kosmetyk nie pasuje. Dam jej jeszcze kilka szans, ale jak dalej mi się nie spodoba, to znajdzie inne zastosowanie, np. do rysowania szablonów ubrań :)

Alterra delikatny szampon z jojobą i migdałem (ok. 2 €)
Próbowałam kilku szamponów tej marki, ale zawsze coś mi w nich nie odpowiadało. Od tego znowu wzmacnia mi się łupież i trochę swędzi głowa. Ma dosyć gęstą konsystencję, dzięki czemu szybko mi się skończy. Myć, myje ładnie, ale co z tego?


Titania essentials łyżeczka unny (ok. 3 €)
Jak ja mogłam żyć bez tego wcześniej to ja nie wiem. Zaskórniki i czarne wągry tak pięknie usuwa, że używam tej łyżeczki już nałogowo. Najlepsze jest to, że nie zostawia śladów, tak jak paznokcie, a co a tym idzie nie ma blizn. Polecam każdemu maniakowi wyciskania :) 

Teraz czas na kilka, może nie jakoś bardzo potrzebnych, ale kojących nasze oczy przedmiotów.


Ramki w kształcie serc, to chyba najpiękniejsza rzecz, jaką ostatnio udało mi się znaleźć. Od razu zaznaczam, że zdjęcia są ramkowe i na razie czekają na wywołanie następców. Mała ramka jest tak przeurocza, że mogłabym godzinami na nią patrzeć. Jest ze sznureczkiem zamiast standardowego haczyka do wieszania i pięknym ruchomym serduszkiem na wstążce. Dodatkową jej zaletą jest to, że kosztowała 1,50 €. 
Duża ramka jest również cudowna i już nie mogę się doczekać, jak wywołam zdjęcia, żeby powiesić ją w jakimś widocznym miejscu. Kosztowała chyba 5-6 €.


Ostatnią już rzeczą jest skrzynka na herbaty w torebkach. Kilka miesięcy szukałam takiej, która by mi się podobała, a ta jest tak pięknie ozdobiona, że musiałam ją kupić. W szafce od razu zrobiło się więcej miejsca, a przy tym pięknie się prezentuje. Dodatkową zaletą takiej skrzyneczki jest fakt, że wykorzystuje się zapasy i wszystkie rodzaje herbat są bardzo dobrze widoczne. Kosztowała coś ok. 7 €.

Mam do Was prośbę! Szukam dobrego, naturalnego i delikatnego szamponu, po którym nie dostawałabym łupieżu. Wierzę w Was i mam nadzieję, że mi coś podpowiecie :)

Jak widzicie kupuję tylko to co na pewno będzie przez nas używane, bo nie lubię wydawać pieniędzy na coś co będzie jedynie zbierało kurz lub po kilku miesiącach wyląduje w koszu. Oczywiście nie kupiłam tylko tego, ale reszta rzeczy była już dla Marty i chyba za jakiś czas napiszę Wam o tym oddzielny post.

Ściskam!
KĄCIK MADZI

piątek, 10 marca 2017

WEGAŃSKA ZAPIEKANKA PASTERSKA

W końcu mogę się z Wami podzielić moim ulubionym przepisem na wegańską zapiekankę pasterską, o którą z resztą pytaliście. Niestety ostatnim razem nie miałam zrobionych zdjęć, dlatego nie chciałam publikować samego przepisu. Teraz to nadrabiam i mam nadzieję, że zasmakuje Wam tak samo, jak i mnie :)


Potrzebujemy:
  • 1 cebulę,
  • 3 marchewki,
  • 1/2 szkl. brązowej soczewicy,
  • 1 szkl. zielonego groszku,
  • 2 ząbki czosnku, 
  • 1/4 szkl. octu winnego,
  • 1 łyżeczka tymianku i soli,
  • 1/2 łyżeczki wędzonej papryki i kuminu,
  • 1/4 łyżeczki białego i czarnego pieprzu,
  • 1- 1 1/2 szkl. bulionu warzywnego lub wody,
  • 1 łyżka mąki pszennej lub ryżowej,
  • 6 ziemniaków,
  • 1/4 szkl. mleka roślinnego, np. sojowego,
  • 2-3 łyżki oliwy,
  • 2-3 łyżeczki oregano.
Soczewicę i ziemniaki gotujemy w osobnych garnkach do miękkości. Dobrze by było gdyby soczewica była namoczona dzień wcześniej, to pozbędziemy się kwasu fitynowego, a dodatkowo szybciej się ugotuje.
Ziemniaki po ugotowaniu gnieciemy na puree, dodajemy mleko, oliwę i oregano - zostawiamy do ostudzenia.
Cebulę i marchew kroimy w kostkę, czosnek przeciskamy przez praskę, lub drobno kroimy. Smażymy przez chwilę i dodajemy bulion/wodę - dusimy do miękkości. Dodajemy soczewicę, ocet, przyprawy i dusimy ok. 10 min. Następnie dodajemy groszek i stopniowo mąkę, gdy zgęstnieje ściągamy z ognia. Warzywa przekładamy do żaroodpornego naczynia, na wierzchu rozsmarowujemy ziemniaki. Piec 15-20 minut w 180°C do zrumienienia ziemniaków.


Przepis jest banalnie prosty. Trochę czasu jednak zajmuje przygotowanie wszystkiego, dlatego lepiej robić zapiekankę w weekend, albo w luźniejszy dzień.

Smacznego!
KĄCIK MADZI

czwartek, 9 marca 2017

CO JEM W CIĄGU DNIA? - WERSJA WEGETARIAŃSKA

W leniwe dni je się prosto i w miarę szybkie w przygotowaniu dania, dlatego dzisiaj nie pokażę Wam niczego szczególnego :)


Śniadanie: Chciało mi się ciabattę. Raz na jakieś 3-4 miesiące kupuję sobie taki chlebek, bo w końcu mnie nie zabije :) Do tego awokado, pomidor, czarnuszka i 2 ugotowane jajka. Starajcie się nie ugotować ich całkiem na twardo, tylko z płynnym żółtkiem, dzięki czemu jajko zachowa więcej wartości odżywczych.


Obiad: Ziemniaki z piekarnika i smażona ryba (łosoś i dorsz - wybierajcie dzikie ryby, a nie te z aqua kultur). Do obiadu były jeszcze buraczki i kiszona kapusta, ale zapomniałam ująć je na zdjęciu.


Kolacja: Nie lubię czerstwego chleba, dlatego trzeba było zjeść wszystko na świeżo. Ponownie ciabatta, ale w formie zapiekanek z piekarnika z pomidorem, serem, awokado i czarnuszką.

A co Wy jecie w taki leniwy dzień?

Do następnego!
KĄCIK MADZI

wtorek, 7 marca 2017

ULUBIEŃCY STYCZNIA I LUTEGO 2017

Tak, jak co miesiąc (teraz z małym opóźnieniem :)) przychodzę do Was, aby podzielić się z moimi ulubieńcami. Za każdym razem staram pokazać się Wam coś innego, żeby nie popaść w monotonię, no i może Wy coś dla siebie tutaj znajdziecie.

Zegarek
W poście o zakupach z grudnia pokazywałam Wam mój piękny zegarek, który swoimi kolorami przywołuję wręcz lato. Pięknie prezentuje się na ręce, a jak przyjdzie wiosna/lato, to jeszcze bardziej się polubimy.

Kalendarz i cienkopis
W tym roku zaczęłam prowadzić kalendarz, aby trochę lepiej organizować sobie czas. Już niedługo będę szukała sobie pracy, bo moje dziecko będzie szło do przedszkola, a ja nie wyobrażam sobie siedzieć siedmiu godzin samej w domu. Dlatego też niedługo jeszcze bardziej mi się przyda dodatkowa organizacja. Na razie kalendarz spełnia jeszcze inne funkcje, takie jak dziennik kondycji skóry i tego co jem, planer postów i kilka innych. Nie wyobrażałam sobie, że tak mnie to wciągnie i będę pisała w nim na bieżąco. Gdy go kupiłam myślałam, że jakoś go udekoruję, ale po namyśle stwierdziłam, że bardzo ładnie prezentuje się w klasycznej czarnej wersji i nic nie zmieniłam. W każdym razie to moja druga głowa i przypominajka, bez której już nie widzę swojego życia :)


Bajka - "Dzwoneczek i sekret magicznych skrzydeł"
W styczniu obejrzeliśmy wszystkie sześć części serii o Dzwoneczku i po prostu zakochałam się! Najbardziej jednak przypadła mi ta część do gustu i na pewno będziemy nie jeden raz wracać do niej. Polecam każdej mamie mającej w domu księżniczkę :)

Źródło

Serial - "Sezon na miłość"
Nie jestem zbytnią fanką ckliwych seriali, ale ten jest tak śmieszny i pięknie pokazujący miłość, że chyba do końca życia będę go sobie odnawiać :) Oglądałam go już drugi raz w styczniu i lutym, a za każdym razem bawi mnie i okropnie wciąga. Szkoda tylko, że każdy mężczyzna nie jest tak romantyczny, jak Ayaz :)
Szczotka do mycia twarzy For Your Beauty z Rossmanna
W styczniu moja skóra dalej sprawiała trochę problemów, ale tak już jest zimą niestety. Łuszczyła się i regularne peelingowanie czasami pomagało, ale najbardziej sprawdzała się ta szczotka. Cała sucha skóra bardzo ładnie schodziła i twarz od razu wyglądała na bardziej zrelaksowaną i rześką. 

Peeling enzymatyczny Lirene
Używam tego peelingu (nie tego samego opakowania oczywiście) już od kilku lat i za każdym razem jestem pod wrażeniem jego działania. Nie dość, że ładnie ściąga martwy naskórek, to dodatkowo pomaga szybciej goić się wypryskom. Jak nie wycofają go z produkcji, to zostanie ze mną do końca życia.

Pomadka ochronna Alterra ruiankowa
Już nie wiem ile lat jest ta pomadka ze mną, ale zapewne tyle ile Alterra jest w Rossmannie. Używałam czasami innych firm i zawsze wracałam do tej, bo na zimę nie ma sobie równych.

Cień essence 05 my favorite tauping
Kupiłam go kilka miesięcy temu (bo cena była bardzo fajna - 0,99 ) i używałam do zrobienia cienia w załamaniu powieki, ale dopiero w styczniu wpadłam na tak genialny pomysł, żeby użyć go jako bronzera. Okazało się, że jest on wręcz stworzony do mojego koloru skóry i idealnie pasuje żeby podkreślić rysy mojej twarzy.

Tusz do rzęs essence forbidden volume
Po kilku wpadkach z tą firmą w końcu udało mi się znaleźć cudo, które zostanie ze mną na dłużej. Przepięknie pogrubia, podkręca i przede wszystkich rozczesuje rzęsy, a szczoteczka jest standardowa  z włosia. Ani razu mi się nie osypał i bardzo dobrze się go zmywa.


Wycieczka do Rothenburga i Regensburga

Źródło
W styczniu miałam urodziny i mój mąż zrobił mi małą niespodziankę i wybraliśmy się na wycieczkę. Jednego dnia pojechaliśmy do Rothenburga, a drugiego zwiedzaliśmy Regensburg. Miasta są bardzo stare, budynki z resztą też w większości zabytkowe, ale każde ma swój urok i na pewno będziemy je jeszcze odwiedzać.
W Rothenburgu znajdziecie mur otaczający miasto, który był wybudowany w średniowieczu. Teraz miasto jest znacznie większe, a z muru można zobaczyć piękny krajobraz, a także śliczne kolorowe budynki. Miasteczko to jest też nazywane świątecznym miastem, a witryny sklepów z Bożo Narodzeniowymi wystawami nie są czymś nienormalnym nawet latem :)





Drugiego dnia pojechaliśmy do Regensburga i swoją wycieczkę zaczęliśmy od zwiedzenia Walhalli, która jest położona nad Dunajem. Widok z góry na rzekę jest niesamowity! Wyobrażam sobie, jak musi być tam pięknie latem :)
Następnie pojechaliśmy zwiedzać miasto, które podobało mi się chyba bardziej niż Rothenburg. Budynki są też bardzo stare, a wąskie uliczki dodają jeszcze średniowieczny klimat. Katedra Św. Piotra przepięknie prezentuje się z zewnątrz i zachęca do zwiedzenia. Następnie poszliśmy na słynny średniowieczny most, który był w renowacji i niestety nie udało się za wiele zobaczyć, ale może latem się uda. Ostatnio mamy same takie "szczęścia", że jeździmy gdzieś zwiedzać, a tu albo jest mgła, albo coś odnawiają.







Uff...mam nadzieję, że dotarliście do końca :)

Miłego dnia!
KĄCIK MADZIA

czwartek, 2 marca 2017

PRZECZYTANE KSIĄŻKI - PODSUMOWANIE STYCZNIA I LUTEGO 2017

Ostatnio bardzo lubię czytać książki, czytać o książkach i oglądać filmiki na YT o książkach. Dlatego też postanowiłam i Wam tego szczęścia trochę przekazać po mojej małej przerwie w pisaniu. Będzie go więcej niż zazwyczaj, bo i książki są z dwóch miesięcy.



"Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków"
W podsumowaniu grudniowym pokazywałam Wam Króla Lwa z tej samej serii i zarówno ta książka, jak i Królewna Śnieżna są trochę skrócone, a szkoda, bo naprawdę fajnie się prezentują. Myślałam nawet z początku o kupnie całej serii, ale jak zobaczyłam, jak są ubogie w historię, to stwierdziłam, że się nie opłaca.


"Zezia i Giler" - Agnieszka Chylińska 
Przeczytałam ją jakiś czas temu i nie do końca mi podpasowała, bo spodziewałam się czegoś innego, ale w styczniu przeczytałam ją ponownie i moje zdanie się zmieniło. Książka niesie za sobą bardzo dobre przesłanie dla dzieci, aby nie oceniać ludzi i ich nie wyśmiewać. Mam w planach kupno kontynuacji o Zezi i Gilerze Chylińskiej i mam nadzieję, że również będą tak dobre.


"Noc krabów" - Guy N. Smith
Nie będę się za bardzo rozpisywała na temat tego "horroru", bo straszny to on w ogóle nie był  i treść też słaba. Nie rozumiem po co było wydawanie kolejnych 5 tomów.


"Przywracać zdrowie żywieniem" - Ewa Dąbrowska
Kupiłam ją jakiś czas temu, bo chciałam dowiedzieć się więcej o słynnych postach Dąbrowskiej, a ta książeczka jest bardzo skrótowo napisana. Praktycznie większość jej to same przepisy i jadłospisy. Z jednej strony to dobrze, ale chciałam więcej informacji o samym wprowadzeniu do postu i późniejszym wychodzeniu z niego, czego niestety nie dostałam. Bogatsza w te informacje jest inna książka tej samej autorki, o której będzie później.


"Dzieci z Bullerbyn" - Astrid Lindgren
Luty zaczęłam kończąc słynną książkę o dzieciach z Bullerbyn. Opowiadałam już o niej w podsumowaniu listopada, więc jak chcecie dowiedzieć się więcej to tam zajrzyjcie.


"Najpiękniejsze bajki świata"
Przepięknie zilustrowane bajki, które zachwycą każde dziecko. O tej książce też już pisałam i więcej o niej w podsumowaniu grudnia.


"Łowca snów" - Stephen King
Przeleżała ona chyba 5 lat na mojej półce i jakoś nie przekonywała mnie do siebie. Kupiłam bo była za dyszkę w Biedronce, ale jak zobaczyłam w domu o czym ona jest to stwierdziłam, że chyba się pospieszyłam. Temat kosmitów nie jest moim ulubionym i od zawsze byłam do tego nastawiona anty. W tym roku jednak chciałam przeczytać zaległości z półki i zaczęłam ją w styczniu, a skończyłam w lutym. Pierwsze 400 stron jest naprawdę wciągające, ale później jakoś zapał opadł i trochę mi się ciągnęła. Koniec jest bardzo przewidywalny i wydaje mi się, że gdyby King skrócił książkę o jakieś 200 stron to naprawdę byłaby lepsza.


"Akademia Pana Kleksa" - Jan Brzechwa
Nie wiem, jak Wy, ale ja nie miałam tak fajnych lektur w szkole, a szkoda, bo na pewno czytałabym ich jeszcze więcej. Książki Brzechwy chyba każdy zna, jak nie z czytania w szkole to choćby z nazwy. Przepięknie napisana i pobudzająca wyobraźnię czytelnika w każdym wieku. Przeczytajcie koniecznie, jak nie dziecku to sobie, a na pewno się nie zawiedziecie. W planach mam kupienie kontynuacji i sądzę, że będą równie dobre.


"Ciało i ducha ratować żywieniem" - Ewa Dąbrowska
Tak, jak wspomniałam wcześniej jest bogatsza w informacje niż pierwsza książka tej autorki. Zawiera cykl konferencji wygłoszonych w latach 1994-95 w Radiu Maryja. Pierwszą częścią są informacje ozdrowieńcze od kuracjuszy Dąbrowskiej, które zostały uzupełnione o komentarz Pani doktor. Książka opisuje post, jak go rozpocząć, przeprowadzić i jak z niego wyjść. Gdybyście chcieli poczytać trochę więcej o poście, to znacznie lepiej jest kupić tą książkę, niż pierwszą prezentowaną przeze mnie. Zamierzam od przyszłego tygodnia wprowadzić głodówkę zdrowotną i mam nadzieję, że wytrzymam 6 tygodni, ale czas pokarze :)


Moja przerwa sprawiła, że mam lekkie zaległości i post wyszedł trochę długi, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie :)

Do następnego!
KĄCIK MADZI

sobota, 4 lutego 2017

CO JEM W CIĄGU DNIA?

Przyszła pora na podzielenie się z Wami kolejnym dniem z mojego jedzenia


Śniadanie: Biszkoptowy omlet z domowym dżemem jabłkowym i sosem z miodu i tahini.
Najpierw ubijam białka ze szczyptą soli, a do żółtek dodaję 2 łyżki mąki orkiszowej i 3-4 łyżki mleka roślinnego. Następnie wszystko łączę już ręcznie i smażę z obu stron jak naleśnika. Miód rozpuszczam, ale nie zagotowuję, bo zrobi się toksyczny, dodaję tahini i odrobinę wody, aby sos był trochę rzadszy.


Obiad: Resztki wegańskiego leczo i 2 kawałki ciabatty.


Przekąska do filmu: Ciastka piernikowe i kawa zbożowa ze śmietanką.


Kolacja: Wegetariańska pizza z kukurydzą, papryką, czerwoną cebulą, brokułem i sosem BBQ.

Muszę chyba gdzieś eksmitować męża, bo przez niego i moją ostatnio słabą silną wolę za dużo sobie pozwalam :) Walczę z tym, ale jakoś ciężko mi to idzie.

Trzymajcie za mnie kciuki!
KĄCIK MADZI

piątek, 3 lutego 2017

DIY - CZAPKA DLA DZIECKA Z RECYKLINGU

To już trzecia czapka, którą szyję dla mojej małej. Nie jest to trudne i nawet bez maszyny można sobie poradzić. Pierwszą szyłam ręcznie i szybko poszło.

Potrzebujemy:
  • kawałków materiału, czy też starych koszulek,
  • sztucznego futerka (u mnie z kurtki, które nie podobało mi się przy niej),
  • centymetra,
  • kartkę do odrysowania szablonu, ołówek, linijkę,
  • igły, nici/maszyny.



Najpierw zmierz obwód i wysokość głowy dziecka i odrysuj je na papierze. Np. obwód 50 + 4 cm na szwy (w zapasie zawsze dodaję trochę więcej) / 2 = 27 cm - to nasz dół czapki. Wysokość mierzymy od środka czoła do karku, np. 60 + 4 cm na zakładkę / 2 = 32 cm. Odrysuj wymiary na papierze, a górę czapki odrysuj np. od talerza, pokrywki, czym tam dysponujecie. Następnie wytnij trójkąt u góry, dzięki czemu czapka będzie lepiej się układała na głowie. Odrysuj szablon na materiałach (pamiętaj, aby zrobić to podwójnie na każdym materiale i aby stykały się ze sobą dwie części, dzięki czemu zaoszczędzisz sobie dodatkowego szycia) i możesz wycinać.




Najpierw zszyj doły czapki ze sobą (pamiętaj aby materiały były ułożone prawą stroną do siebie). Następnie zszyj trójkąty.



Zszyj góry czapki, ale pamiętaj żeby zostawić kawałek na przełożenie czapki na prawą stronę. Następnie zszyj dziurę ręcznie lub maszynowo.



Uformuj z futerka kulkę i przeszyj przez oba materiały do czapki, dzięki temu materiały nie będą się przesuwały.


Gotowe!

Na jesień można zrobić taką, ale z pojedynczego materiału, dodać jakiś akcent kwiatka, serduszka, czy czegoś bardziej dla chłopca, typu auto i niepowtarzalna czapka gotowa do noszenia. 
Pierwszą czapkę dla Marty szyłam ręcznie, dodałam kwiatek zrobiony z chustki od kapelusza i każdy się zachwycał. Byli pod wrażeniem, że nie jest ze sklepu :) Przy drugiej przyszyłam serduszko z materiału, tylko trzeba pamiętać, żeby zrobić to przed zszyciem obu części czapki.

Do dzieła mamuśki, ciotki, babcie! Jedynie trochę pracy trzeba w to włożyć, ale wprawione osoby w szyciu poradzą sobie w 10 minut.

Trzymam za Was kciuki!
KĄCIK MADZI

poniedziałek, 30 stycznia 2017

WEGAŃSKIE BATONIKI BEZ PIECZENIA

Słodycze! Czy jest ktoś kto ich nie lubi? Na pewno ktoś taki się znajdzie, ale znaczna większość ludzkości od czasu do czasu sobie na nie pozwala. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami zdrowszą wersją kupnych batoników, które są bardzo smaczne.


 Potrzebujemy:
  • 15 świeżych daktyli (wysuszone najpierw namocz 20 minut przed robieniem batoników),
  • 1 dojrzały banan,
  • 1/4 szkl. orzechów, nasion (np. migdały, siemię lniane) lub masła orzechowego,
  • 3 łyżki nasion chia,
  • 2 1/4 szkl. płatków owsianych,
  • 2-3 łyżeczki kakao,
  • 1 łyżeczka cynamonu.

Najpierw zmiel orzechy (jak masz masło to od razu połącz je z resztą), dodaj resztę prócz płatków i zmiel. Następnie połącz masę z płatkami, rozłóż w foremce wyłożonej folią spożywczą/papierem do pieczenia i włóż na godzinę do zamrażarki, a później trzymaj w lodówce.


Batoniki są bardzo dobre i co najważniejsze zrobione własnoręcznie. Idealne na przekąskę i można zabrać je do pracy, tylko pamiętajcie, aby zawinąć w jakiś papier/folię, aby się nie brudzić przy jedzeniu.

Smacznego!
KĄCIK MADZI